czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 16


Zaczęły wyzywać El od suk, dziwek, nawet jej grożąc. Ona nic sobie z tego nie robiła tylko stanęła z boku i patrzyła na to wszystko.

-Nic nie zrobisz?-stanęłam z boku
-A co mam zrobić? Nie mogę wdać się w  bójkę z nimi bo zepsuje swoje życie i image One direction.-wytłumaczyła
-Ojej. Przykro mi-przytuliłam ją
-Eleanor ty głupia dziwko! Odczep się od mojego Louis'a-wrzasnęła jakaś gruba dziewczyna
-Ty nie możesz nic zrobić, ale ja mogę-szepnęłam jej do ucha i podeszłam do tej spasionej dziewuchy-Ej ty puszysta-postukałam ja w ramię
-Do mnie mówisz?-odwróciła się
-A do kogo? Innego czołga nie widzę-rzuciłam-Właśnie przed chwilą obraziłaś moją przyjaciółkę-wskazałam ręka na Eleanor
-No i? Zasłużyła-burknęła
-Może i zasłużyła. Ale jakbyś chciała wiedzieć to ona ma uczucia.
-Mi nie zależy na jej uczuciach-mruknęła
-No widzisz i tu się różnimy. Bo mi zależy. I nie lubię jak ktoś obraża moje przyjaciółki. Robię się wtedy niebezpieczna-wytłumaczyłam
-Tak jasne. Już się boję-pomachała rękoma
-A powinnaś. Opowiem Ci teraz historię która zdarzyła się na prawdę.-zaczęłam-Gdy byłam w gimnazjum nie miałam takiej figury jak teraz. Byłam bardziej podobna do ciebie. Gruba, brzydka z tłusta cerą. Bardzo się wtedy wstydziłam swojego wyglądu i przez to byłam wyśmiewana w szkole przez laski z  wyższych sfer. . Pewnego dnia jedna z nich obraziła moją przyjaciółkę nie wytrzymałam i powiedziałam jej co o niej sądzę. Ona mnie zlała i popchnęła. Wtedy puściły mi nerwy, złapałam ją za włosy i uderzyłam o stolik . Dziewczyna miała podbite oko i rozciętą głowę. Wszystko skończyło by się dobrze gdyby nie to że ta lafirynada pozwała mnie do sądu o odszkodowanie. Zapłaciłam jej i od tamtej pory nie wchodziła mi w drogę.Schudłam i już nigdy nikogo nie tknęłam. Mam nadzieje że moja historia do ciebie przemówiła bo skoro zrobiłam to raz to mogę zrobić to jeszcze raz.-zagroziłam-No a teraz podejdź do Eleanor i ją przeproś bo jak nie...
-Już idę.-przestraszona podeszła do El i ja przeprosiła
-Zadowolona?-rzuciła niechętnie
-A w nagrodę chociaż na nią nie zasługujesz masz-podałam jej zdjęcie Louis'a z autografem- No, a teraz zmykaj -dziewczyna ucieszona zdjęciem odeszła, a El stanęła koło mnie
-Jak ty to zrobiłaś.?-zdziwiła się
-Drastyczne opowiadania zawsze działają-zaśmiałam się
-Na serio rozcięłaś dziewczynie głowę.?
-Nie. Tak naprawdę to było na odwrót. To ja miałam pięć szwów na głowie-wyznałam
-To dlaczego skłamałaś?
-Bo inaczej by cię nie przeprosiła
-Dziękuje jesteś kochana-przytuliła mnie-Ale nie musiałaś tego robić.
-Musiałam. Gdybyś widziała jej minę-zaczęłyśmy się śmiać
-Z czego się śmiejecie?-zapytał Louis gdy napad fanek już się skończył
-Z ciebie-krzyknęłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać
-O nie foch-tupnął nogą i ruszył przed siebie-Ej to jest
-Kotku nie obrażaj się-powiedziała Eleanor i ruszyłyśmy za nim śmiejąc się-Nie śmiałyśmy się z ciebie. Jesteś zbyt poważny żeby się z ciebie śmiać.
-Nie odzywam się do was!
-A jak cię zabierzemy na lody?-spytałam, a Louis się zatrzymał
-Zależy na jakie.Jeśli na czekoladowe to się zgadzam-uśmiechnął się
-Niech będą czekoladowe-ustąpiłam
 Poszliśmy w stronę lodziarni. Na szczęście nikogo nie było w pobliżu. Żadnego fotografa, żadnej fanki. Mogliśmy spokojnie odpocząć.
 Eleanor zamówiła 2 gałki truskawkowych, Louis czekoladowych a ja waniliową i truskawkową. Odeszliśmy parę metrów dalej i usiedliśmy na ławce. Postanowiłam zrobić Louis'owi pśkusa.
-Lou. Założę się że nie zrobisz tak-dołożyłam gałki lodów do nosa.
-Przecież to banalnie proste-zaśmiał się i zrobił to co mu kazałam. Gdy już gałki znajdowały się przy nosie uderzyłam ręka w rożka i całe lody wylądowały na jego nosie i ustach.Razem z El zaczęłyśmy się śmiać.
-Julka daj buzi!-wyciągnął ręce w moją stronę
-O nie! nie! nie!-krzyknęłam,rzuciłam w niego moimi lodami i uciekłam z ławki.
 Odbiegłam na bezpieczną odległość. Louis zdjął lody ze swojego torsu u rzucił je we mnie. Chciałam zrobić unik ale nie zdążyłam i dostałam w twarz. Nim zdążyłam otworzyć oczy to Louis stał już przede mną i mnie uścisnął. Wycierając swoją bluzkę o moją.
-Skoro ja jestem brudny to ty też.
-Aaa Louis...Zimno...El pomóż-wrzeszczałam i się śmiałam
-Zaraz tylko zrobię zdjęcie-zaśmiała się. Wyciągnęła telefon z torebki i zrobiła nam zdjęcie.
Gdy już skończyła bawić się w fotografa podbiegła do nas aby nas rozdzielić. Lecz zamiast nam pomóc sama wpadła w tarapaty. Razem z Louis'em zamiast wycierać się o siebie przytuliliśmy Eleanor.
-Ej to jest zimne-krzyczała
-Na szczęście ciepło na dworze-zażartowałam
-Dobra. Koniec tej zabawy. Mieliśmy iść do sklepu-zarządziła Eleanor
-Ja nie idę w takim stanie-wyparł się Louis
-Ja też nie-oznajmiła El
-To ja mam iść?-zdziwiłam się
-Tak. Ty jesteś mało znana i nikt ci nie zrobi zdjęcia-wytłumaczył
-No dobra. Ale idziemy do samochodu i zawozisz mnie pod same drzwi-zarządziłam
-Nie ma sprawy.
 Zabrałyśmy torebki z ławki i ruszyliśmy do samochodu. Wsiedliśmy i podjechaliśmy pod same drzwi. Wysiadłam z samochodu i jak burza wpadłam do sklepu. Zaczęłam biegać i wkładać do koszyka to co wydawało mi się potrzebne do zrobienia kolacji. Dobrze że przy kasie nie było kolejki. Zapłaciłam i wybiegłam przed sklep. Ogółem zajęło mi to około 10 minut. Rozejrzałam się ale Louis'a nigdzie nie było.Zadzwoniłam do niego.
-Halo?
-Louis gdzie ty do cholery jesteś?-krzyknęłam a ludzie się na mnie dziwnie spojrzeli.
-W domu-odpowiedział spokojnie
-Co?.?
-No w domu. A gdzie mam być?-mówił na prawdę poważnie
-Louis miałeś na mnie zaczekać-wkurzyłam się
-Wiem ale cię tak długo nie było że pojechaliśmy do domu.
-Louis'ie  William'ie Tomlinson'ie masz się tu zaraz zjawić albo zaręczyny będą totalną katastrofą.
-I jestem. Po co się tak denerwujesz. Złość piękności szkodzi.-odezwał się głos za mną
Odwróciłam się i byłam zdziwiona.
-Tak szybki?
-Tak. Siedziałem w samochodzie i robiłem sobie z ciebie żarty-zaśmiał się
-Spadaj. Bo mogę się jeszcze mogę rozmyśleć co do zaręczyn
-Nie rób tego. Bardzo mi na tym zależy
-Wiem. Chodźmy już do domu bo muszę się przebrać.
-Już idziemy.
Gdy ruszyliśmy wpadła na mnie ta sama dziewczyna co wyzwała Eleanor.
-Ups...Przepraszam-rzuciła
-Uważaj jak...A to ty.
-I ty.
-Czego chcesz?
-Zdjęcia.
-Niech będzie-odsunęłam się żeby mogła zrobić sobie zdjęcie ze swoim idolem.
-Ale z tb też chcę
Tym razem mnie zadziwił. Nie pomyślałbym że ktoś chce zrobić sobie ze mną zdjęcie. Przytuliłam się do Louis'a a dziewczyna zrobiła zdjęcie z rąsi.
-Dziękuje-podziękowała i odeszła
-A wracając do rozmowy-zaczął Louis-Musimy jechać wybrać pierścionek zaręczynowy i garnitur.
-No dobra. Ale nie dzisiaj. Zrobimy to zanim wyjedziemy do Paryża. Ok
-Ok.
-A gdzie jest El?
-Zawiozłem ją do domu bo jej rodzice przyjechali i musiała jechać.
-Aha
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu.

___________________________________
Jeśli pod tym rozdziałem pojawi się 5 komentarzy dodam nowy.:p
Mam nadzieję że ktoś to czyta. 
Widzę że wchodzicie ale ni widzę żeby ktoś to czytał i komentował. 
Bardzo mi na tym zależy bo wiem że nie piszę tego niepotrzebnie.
Bardzo proszę komentujcie
A na koniec to co teraz leci na 4funtv:
http://www.youtube.com/watch?v=T4cdfRohhcg
Zaakręcona.*_*